Andrzej: No, jak są sfrustrowane w swoich związkach, to okazanie im odrobiny
serca sprawi czasem, że można je mieć…
Kasia: Ja tego nie neguję, tylko jestem przeciwna takim stereotypom.
Andrzej: Ale ten stereotyp jest zabójczy dla mężczyzn. Bo jeżeli mężczyzna tak
myśli o kobiecie, to w jego głowie istnieje pewien filtr, który pozwala mu
doświadczać w kontakcie z kobietą tylko tego, co przez ten filtr przejdzie.
Kasia: Czyli jak sobie znajdzie cudowną cnotliwą osiemnastkę, mając lat
czterdzieści dwa, to ma olbrzymią szansę, że za chwilę ta – już dwudziestolatka
- odwróci się i pójdzie w diabły,
zgodnie z tym jego podejrzliwym stosunkiem do kobiet.
Andrzej: Tak. Spełni się ta przepowiednia, bo jego wybranka nie otrzyma
potwierdzenia swojej wartości. Jej niezależne zachowania on będzie brał za
lekceważenie, brak miłości i troski. No i dzięki temu filtrowi w głowie
mężczyzny, dziewczyna będzie działać zgodnie z jego lękami i przekonaniami.
Kasia: Słuchaj, Andrzej. Parę rozdziałów wcześniej mówiłeś, że jeżeli powtarzamy
naszemu partnerowi, jaki jest cudowny, wspaniały, jaki dobry i jaki mądry, i jak
pięknie piecze pączki, i jak cudownie wymył podłogę w kuchni, to on się od tego
wcale taki wspaniały nie robi. Znajdźmy więc różnicę między kreowaniem
rzeczywistości poprzez słowa i poprzez myślenie, a kłamstwem, które tej
rzeczywistości nie zmienia. W słowie „kłamstwo” jest pies pogrzebany.
Kasia: Poczekaj, zanim porozmawiamy o konfrontacji, przytoczmy jeszcze przykłady
na te narracje. Mężczyzna zawsze odejdzie do innej, młodszej.
Andrzej: No, to jest też taki mit, prawda?
Kasia: Ale bardzo często mężczyźnie, któremu to w ogóle nie przyszło do głowy,
zaczyna świtać, czyby rzeczywiście nie prysnąć.
Andrzej: No, ale zauważ, że to się tworzy w relacji dwojga ludzi, bo kobieta,
która żyje z takim przekonaniem, staje się podejrzliwa i może zrobić dwie rzeczy:
żyć w rezygnacji, że to i tak się stanie, więc nie ma się co starać o faceta,
albo walczyć na swój sposób, to znaczy kontrolować go, pilnować, sprawdzać.
Jedna i druga strategia powoduje, że ów mężczyzna nie otrzymuje od niej jakiegoś
pozytywnego przekazu o swojej wartości.
Kasia: Czuje się niekochany…
Andrzej: Czuje się niekochany, odrzucony, kontrolowany, nieważny… I zaczyna
szukać na zewnątrz tego, czego nie ma w związku. Ale to
samo dzieje się z kobietami. Bardzo wiele kobiet, zdominowanych, kontrolowanych,
porzuconych emocjonalnie w małżeństwie czy w związku, patrzy na zewnątrz,
poszukuje mężczyzn, którzy będą dawali miłość.
Kasia: I wtedy mamy do czynienia z mitem: Każda kobieta jest dziwką, bo również
taki istnieje.
Andrzej: Mężczyźni mówią w ten sposób, co mnie wkurza, ale tak mówią. To jest
taki narcy-styczno-obronny aspekt męskiego myślenia…
Kasia: Mówią, że każdą kobietę można „wyjąć”, rozumiesz, że my wszystkie czekamy,
aż się ktoś pojawi…A szczególnie można mieć każdą kobietę po czterdziestce, bo
one tylko wyją do księżyca.
Andrzej: Na przykład, że wszystkie kobiety powinny się poświęcać, że powinny
dbać o dom, ich osobiste interesy są mało ważne. To jest najbardziej podstawowy
stereotyp. I zauważ, że te opowieści rodzinne, te jakby narracje, zawsze się
zaczynają od słowa „wszyscy”. Wszyscy mężczyźni, wszystkie kobiety.
Kasia: To jest tak jak z „zawsze” i „nigdy”.
Andrzej: Słowo „wszyscy” jest jakby uniwersalną regułą, która porządkuje świat,
porządkuje nasze doświadczenia, a więc jeśli tak jest, to wszyscy muszą się do
tego dostosować. Jeśli trafię na fajną dziewczynę, to jest czysty przypadek.
Kasia: No, powiedzmy, że przypadkiem facet trafił, a wbito mu w łeb, że kobieta
powinna się poświęcać, że jej interesy nie są za bardzo ważne i że właściwie
kobiety są głupsze niż mężczyźni.
Andrzej: Bardzo wiele jest takich przekazów, takich narracji w związkach.
Kasia: Ale co się wtedy dzieje z tą fajną kobietą, na którą trafił?
Andrzej: No, albo dziewczyna poddaje się, gdyż presja faceta, który tak myśli,
jest bardzo duża, albo stawia veto i ryzykuje na przykład, że mężczyzna odejdzie
czy będzie zły, niezadowolony. Ale stawiając veto, wybija się z takiej narracji,
mówi: Ja jestem inna, ja świata tak nie widzę,i: Zobacz, jeśli mnie dopuścisz do inności, to może się stać coś dobrego. Nie
będę tylko potwierdzała twojego scenariusza życiowego, ale wniosę do naszego
związku coś, dzięki czemu ty możesz być inny, a nie będziesz tylko aktorem w
pisanym przez pokolenia scenariuszu rodzinnym. I dlatego jest niezwykle ważne,
żeby w związku dochodziło do konfrontacji.
Kasia: Czyli powiedzenie wszyscy mężczyźni są tacy sami, funkcjonujące wśród
prawie wszystkich kobiet, zaznaczam „prawie”, bo nie wśród wszystkich – a nie
znaczy ono, że wszyscy mężczyźni są dobrzy, opiekuńczy, wspaniali, myślący,
inteligentni, z poczuciem humoru, lecz że każdy chłop jest prostakiem, nie
zrozumie nigdy kobiety, jak się pojawi inna, to odejdzie, wyko-
rzysta każdą okazję, żeby kogoś poderwać na boku – to popularne wśród pań
powiedzenie jest, że tak się wyrażę, pokoleniowym przekazem od kobiet, które
były porzucane przez swoich mężów czy zdradzane. No, a jak obciążona tym kobieta
dostaje od losu fantastycznego faceta?
Andrzej: Jeśli w ogóle do tego dojdzie, jak go rozpozna, skoro uważa, że wszyscy
są beznadziejni?
Kasia: Ale przypuśćmy, że trafi jej się – choć wcześniej uprzedzałeś, że zawsze
się dobieramy na jakimś poziomie – facet, który nie będzie kompletnym
skurczybykiem.
Andrzej: To czeka go ciężki los.
Kasia: Właśnie.
Andrzej: Będzie się musiał jakoś skonfrontować z tym gotowcem, w którym ona
będzie chciała go umieścić: że nie należy mu ufać, że jedyne, o czym myśli, to
seks, że nie należy mu dawać jakiegoś kredytu zaufania. Czeka faceta ciężki los.
Kasia: I w którymś momencie on się okaże skurczybykiem.
Andrzej: Może do tego dojść. Będzie miał tak mało pozytywnych informacji, które
by go rozwijały, że zacznie gasnąć, kisnąć, poszukiwać kontaktów z ludźmi na
zewnątrz związku, z kobietami, które go rozumieją. W ten sposób się zrealizuje
ten scenariusz.Tu można mówić o samo-sprawdzającej się przepowiedni.
Kasia: A jakie przepowiednie dotyczą kobiet?
Andrzej: Chcę ci powiedzieć, że jeżeli na przykład partnerka nazwie swojego
chłopa ciemnym, to go określi…
Kasia: …i ściemnieje chłopak…
Andrzej: Kiedy powie o nim „ciemny” w tym znaczeniu, że czegoś nie rozumie, że
jest głupi, że pewna rzeczywistość jest mu niedostępna, to może dojść do tego,
że naprawdę będzie myślała: Po co ja mu mam o tym mówić, kiedy on i tak nie
zrozumie. On zacznie się denerwować, że jakaś przestrzeń jej doświadczenia nie
jest dla niego dostępna, i będzie się złościł. Ona będzie to traktowała jako
przejaw prymitywizmu, przejaw braku kultury i zrozumienia. No i będzie się
utwierdzała w swoim przekonaniu, że jest ciemny.
Kasia: Chyba rozumiem, o co chodzi. Jak się powie: ty idioto, to ten człowiek
automatycznie będzie się zachowywał jak idiota. A jak będzie traktowany jak idiota, to sobie
pomyśli: Skoro jestem idiotą, w ogóle nie będę się zajmował takimi rzeczami.
Andrzej: Może tak być. Ale raczej nie chodzi o to, że jak do kogoś powiemy: ty
durniu, to on się stanie durniem. Nie chodzi o taką czarnoksięską moc. Chciałem
powiedzieć, jak nasze przekonania dotyczące ludzi, ich zachowań czy ich widzenia,
wymuszają niejako na tych ludziach wpasowanie się w taką wizję. To działa trochę
jak samosprawdzająca się przepowiednia. Jeśli kogoś określimy jako nieczułego,
zacofanego lub mało bystrego, to nie będziemy podejmowali z nim pewnych tematów,
nie będziemy słuchali jego opinii i wtedy to się stanie – partner wyda nam się
taki, jakim go określiliśmy. W związkach to jest kapitalne zagadnienie. Mało kto
sobie zdaje sprawę z tego, że mówiąc lub myśląc o naszym partnerze, w gruncie
rzeczy nie tylko go opisujemy, także go kreujemy, tworzymy.